czwartek, 24 stycznia 2008

Jak ludzie nauczą się myśleć to nawet media im nie zaszkodzą... czyli o finansach słow kilka

"Krew zalewa światowe parkiety", "Nabici w TFI", "GPW: pacjent przeszedł zawał", "Masakra na GPW! To czarna środa!".
To tylko nieliczne tytuły artykułów na popularnych serwisach w internecie. Telewizja i radio także trąbią o sytuacji na giełdzie. Istotnie, ostatnimi czasy na giełdzie nie jest może za wesoło (chyba, że ktoś ma postawione shorty na FUT'kach (1)), ale jest to coś naturalnego. Jak po nocy przychodzi dzień, tak po wzrostach spadki.. po części parafrazując Budkę suflera.

To co media robią w głowach drobnicy (2) to przechodzi ludzkie pojęcie. Telewizje, radia, gazety oraz serwisy internetowe mówią o bessie, o gigantycznych stratach, o masowych wycofywaniach przez ludzi swoich oszczędności z funduszy inwestycyjnych. TFI oraz agencje pośrednictwa finansowego od kilku dni dostają wyłącznie zlecenia wykupu jednostek, czasami konwersji. Zleceń kupna nie ma - a szkoda.

Normalność podpowiada, że lepiej jest kupować po cenie promocyjnej, a nie w momencie gdy cena jest wysoka - chyba, że mamy do czynienia z efektem snobizmu. W około połowie ubiegłego roku wszędzie można było spotkać reklamy TFI, chwalących się, że za poprzednie lata zarobiły po kilkaset procent. Dodając ustawowe, że istnieje ryzyko spadku i utraty części środków - ale kto by tego słuchał - każdy chce zyskać, a o stracie nie chce słyszeć. Problem w tym, że te kampanie reklamowe były właśnie w czasie, gdy ceny były bardzo wysokie, a spółki giełdowe już dość mocno przewartościowane. Napływ kapitału do TFI sprawił, że do przewartościowanych spółek doszło jeszcze więcej kapitału. Każdy balon jak ma za dużo powietrza to pęka. Tak też się stało. Impulsem do tego były Stany Zjednoczone, wiszące widmo recesji (3), kryzys kredytowy oraz oznaki hamowania gospodarki. Jeżeli chodzi o Polskę, to nie ma jakoś mocno uzasadnionych powodów tych spadków. Bezrobocie powoli spada, podnosi się poziom życia, gospodarka się rozkręca, a dodatkowo na naszym rynku de facto jest bardzo niewiele kapitału amerykańskiego. Mimo tego indeksy giełdowe mocno spadły, jednostki udziałowe w funduszach inwestycyjnych także, pociągając za sobą oszczędności ludzi, którzy zainwestowali swoje oszczędności nie mając bladego pojęcia o tym, w co inwestują oraz jakie zasady obowiązują w tej formie inwestowania. Osoby, które nauczyły się korzystać ze swojego umysłu (czy to inwestorzy giełdowi, czy klienci TFI) dokupują walory. Osoby, które niestety tego nie potrafią, sprzedają wszystko, poddając się, celowej lub nie, manipulacji mediów. Pamiętać trzeba, że dopóki nie złoży się zlecenia odkupienia jednostek udziałowych w TFI, czyli mówiąc po ludzku - wycofa się swój kapitał z funduszu, wszystkie straty są na papierze i jeżeli się nic nie zrobi, to po jakimś czasie, strata zostanie nadrobiona, gdyż żadne spadki nie trwają wiecznie. Jeżeli natomiast wycofa się środki finansowe z funduszu, wtedy dopiero ponosi się realną stratę kapitału.

Duża wina za sytuację, jaka miała ostatnio miejsce są dziennikarze. Jest to niewątpliwie gorący temat więc trzeba jeszcze bardziej go podgrzać i podenerwować ludzi. W końcu media to 4 władza, a czasami i pierwsza. Społeczeństwo w dużym stopniu darzy zaufaniem dziennikarzy, mając nadzieje (niestety zgubną) iż ci mówią prawdę (czego się nie robi dla mocnego materiału i premii finansowej). Jednak w mediach jest wiele prawd. Słowem można świetnie manipulować szczególnie przez niedopowiedzenia. Można powiedzieć, że giełda spada i wiele osób straciło na tym dużo, ale raczej nikt nie mówi, że spadki czy też korekty są od zawsze i towarzyszą każdemu wzrostowi. Jest to zjawisko zupełnie normalne i powszechne. Niestety mówi się o nim dopiero wtedy, kiedy się pojawia. Dlaczego? A kto by wrzucił pieniądze do funduszu inwestycyjnego, jeżeli w reklamie byłoby, że może zarobić przez rok np. 40% lub stracić 30% ? Sądzę, że po samej reklamie - aż nikt. Nie jest chyba niczym dziwnym, że inwestując gdziekolwiek swoje pieniądze myślący człowiek powinien starać się dowiedzieć jak najwięcej o tej formie inwestycji i jak najlepiej ją zrozumieć. Nie byłoby wtedy takich niespodzianek. Gdyby Polacy byli narodem myślącym, media nie miałyby potrzeby do takich manipulacji - po prostu nie sprawdziłyby się, bo każdy by mógł momentalnie zidentyfikować nieścisłości i przy ich większej ilości po prostu zrezygnować z oglądania danej stacji tv, portalu internetowego, słuchania stacji radiowej czy czytania gazety. Dopóki nie zaczniemy myśleć, będziemy karmieni suchą papką, podawaną jako gorące tematy, naginaną do granic możliwości, aby wywrzeć na nas jak największe wrażenie.

Co do samej sytuacji na giełdzie opinii jest wiele. Słyszałem takie, iż do końca stycznia będzie już zielono, w lutym kolorowo, a w marcu ma znów tąpnąć. Inne opinie mówią, że już największe spadki są za nami i będziemy powoli szli w górę. Tak czy inaczej należy pamiętać, iż inwestycja (przynajmniej w funduszach inwestycyjnych) powinna być długoterminowa. Piszę o tym także w mojej książce. W długim terminie rynek zawsze rośnie i nawet okresowe spadki są bez problemu do nadrobienia. Niestety dużo ludzi nie ma o tym zielonego pojęcia, przez co popadają w panikę, wycofując się i realizując stratę. Cóż. Mogę im polecić jedynie przemyślenie sytuacji i dokształcenie się (choćby i poprzez moją książkę), aby świadomie inwestowali, nie dając się manipulacji mediów.

Na koniec coś na odsapnięcie... graficzka pokazująca to co dzieje się obecnie na giełdzie w sposób, w jaki moim zdaniem należy to odbierać.



Na koniec małe objaśnienie słów, dla osób nie do końca wtajemniczonych:
(1) "shorty na FUT'kach" - pozycje krótkie w kontraktach terminowych na indeksy giełdowe. Pozwalają one najprościej mówiąc zarabiać na spadkach indeksów typu Wig20. Jest to jeden z wielu instrumentów w jakie inwestują fundusze hedgingowe, potrafiące generować dodatkowe zyski w okresie, gdy tradycyjne fundusze akcyjne spadają.
(2) "drobnica" - w tekście rozumiani jako drobni inwestorzy zarówno giełdowi jak i osoby inwestujące w funduszach inwestycyjnych, którzy nie do końca rozumiejąc sytuację giełdową, dają sobą manipulować, działają pod wypływem impulsu, często płynącego z mediów.
(3) "recesja" - jest to zjawisko, polegające na zahamowaniu rozwoju gospodarczego danego państwa, które może skutkować nawet obniżeniem PKB

sobota, 22 grudnia 2007

Satan Claus


To nie literówka w temacie... Już od ładnych kilku lat obserwujemy jak Mikołaj i prezenty od niego przykrywają ideę świąt Bożego Narodzenia. Dzieciaki nie czekają na Boże Narodzenie, ale na wigilię i prezenty pod choinką, a dorośli od samego początku uczą swoje dzieci konsumpcjonizmu. Pod pretekstem prezentów od Mikołaja, rodzice wpajają dzieciom, że dany prezent je uszczęśliwi. Sytuacja idealna dla marketerów. W końcu ich marzeniem jest, aby klient miał poczucie, że dany produkt go uszczęśliwi. Tym samym już od początku uczymy nasze dzieci życia konsumpcyjnego. A gdzie tu święta? Spadają na dalszy plan, gdyż stricte ze świętami nie wiążą się żadne prezenty itp. itd. Ciekaw jestem jaki procent ludzi, którzy we dnie i w nocy wypełniają sklepy i markety, pójdzie na pasterkę lub w ogóle do kościoła. Dla niestety dużej części ludzi święta to prezenty i choinka. Zapominamy o prawdziwym powodzie, dla którego świętujemy.

Mikołaj odrywa nas i nasze dzieci od prawdziwej idei świąt. Obecnie reklamy starają się wyprzeć symbol świąt i prezentów - owego Mikołaja... - hasłem "Mikołaja nie ma, a allegro jest". Mikołaj jest potrzebny, bo co innego miało by uosabiać szczęście z prezentów? Chyba, że w dobie kompletnej rezygnacji z tradycji, zniknie i sam Mikołaj. Wtedy święta niewiele różnić się będą od imienin czy urodzin. Dodatkowo doleci jedynie choinka i jakiś opłatek. A tak to urodziny jak ta lala :)

Naturalnie każdy lubi dawać i dostawać prezenty, ale nie popadajmy w skrajności. Można siebie wzajemnie obdarowywać, ale nie do takiego stopnia jak obserwujemy to teraz. Szał zakupowy, kredyty, które będziemy spłacali przez cały rok, aby tylko "pokazać się" na Wigilii. Podwyżki cen w sklepach pod hasłem obniżek, aby tylko kupić jak najwięcej, często niepotrzebnych rzeczy, nietrafionych prezentów.

Od ładnych paru lat, atmosferę świąt napędza marketing. Tyle pseudo promocji oraz taktyka podwójnego kupowania prezentów dla dzieci. Dlaczego podwójnego? Może pamiętasz jak w październiku/listopadzie leciały reklamy najróżniejszych zabawek, które wzbudzały w dzieciach pożądanie. W grudniu tych reklam jest o wiele mniej (ja ostatnio nie widziałem ani jednej takiej reklamy). Ma to jeden konkretny cel. Firmy doskonale wiedzą, że jeżeli dziecko czegoś zapragnie, to nie ma siły - rodzic kupi to. Ale żeby sprzedać więcej, to tych super wymarzonych zabawek w okresie przedświątecznym rzucają do sklepów zaledwie kilka sztuk. Więc rodzic co robi? Kupuje coś równie atrakcyjnego ale innego. I tu się zaczyna geniusz producentów zabawek. Po świętach wrzucają do sklepów duże ilości zabawek reklamowanych właśnie w październiku/listopadzie. Idąc z dzieckiem po sklepie, dziecko widzi wymarzoną zabawkę i terroryzuje rodzica, że przecież obiecał, że to kupi... i ten biedny rodzić musi to kupić - w końcu obiecał. I tym sprytnym sposobem, producenci zabawek zarabiają podwójnie :) przed i po świętach.

Mikołaj to dobry kandydat na antychrysta. Porwał tłumy, ba cały świat nawet do szału zakupowego, zamazuje prawdziwy charakter i temat świąt przez radość nie z narodzenia Jezusa, a radość z nowych zabawek, skłania do konsumpcyjnego stylu życia.

Uważajmy na tego jegomościa w czerwonym :)

poniedziałek, 12 listopada 2007

Wybierasz się na tamten świat? - oglądaj nas

Jak donosi Dziennik, w Niemczech ruszyła EtosTV, chyba pierwsza na świecie telewizja pogrzebowa. Są stacje newsowe, kulinarne, dla kobiet, dla dzieci, są nawet kanały, gdzie głównym tematem jest ślub, ale to niemcy wpadli na tak oryginalny pomysł i stworzyli kanał pogrzebowy. Sami twórcy przyznają, że skierowany jest do starszej widowni - ciekawe, czy u nas mógłby konkurować z TV Trwam ]:->

W ramówce nowego kanału znajdą się takie programy jak testy trumien (może także Crash testy), relacje z cmentarzy (może codzienny serwis informacyjny?), a nawet pokazy mody pogrzebowej (ciekawe, skąd wezmą modeli?). Oprócz tego, pojawią się filmy dokumentalne o cmentarzach, wspomnienia zmarłych, a także porady prawne związane z formalnościami pochówkowymi.

Ciekaw jestem, jak taki kanał przyjmie się na rynku. Zapewne próżno tam szukać programów komediowych (a szkoda) czy transmisji jakiś koncertów death metalowych, które w sumie byłyby dość na miejscu :)
Podsumowując... ręce opadają.

piątek, 9 listopada 2007

Nowości w Fortisie i SEB

Od 5 listopada klienci mogą się zapisywać na Fortis EuroProfit – produkt oparty o spółki z sektora alternatywnych źródeł energii. Ci z kolei, którzy chcieliby zrównoważyć ryzyko inwestycji na giełdzie od poniedziałku mogą kupować jednostki Fortis KomfortPlus. Subskrypcje obu tych produktów potrwają do 7 grudnia.
Minimalna kwota wpłaty do Fortis KomfortPlus to 5 tys. zł (walutą funduszu jest złoty). Fundusz inwestuje w globalne spółki, wśród których są takie jak: France Telecom, General Electric, Nestle czy Pfizer (20 spółek zdywersyfikowanych branżowo oraz geograficznie).
Inwestycja w nowy fundusz może trwać maksymalnie 4,5 roku. Zysk wypłacany jest na koniec okresu inwestycji. Inwestorom, którzy nie wycofają środków do końca trwania inwestycji bank wypłaci zysk w wysokości 130% uśrednionych wyników z ostatnich 19 miesięcy w formie dywidendy. Zapisy na ten fundusz rozpoczną się 12 listopada.
Z kolei od ubiegłego poniedziałku (05.11.2007 r.) trwa subskrypcja Fortis EuroProfit, którego zyskowność powiązana jest z wynikami 18 spółek z sektora „zielonej energii”, takich jak np. Neste Oil, Kyocera, Solar World czy Vestas Wind Systems.

***


SEB Towarzystwo Funduszy Inwestycyjnych S.A. wprowadza do swojej oferty nowy fundusz parasolowy - Specjalistyczny Fundusz Inwestycyjny Otwarty inwestujący w sześć zagranicznych funduszy z Grupy SEB. Klienci mają do wyboru subfundusze inwestujące w papiery wartościowe m.in. Europy Zachodniej i Wschodniej, Skandynawii, Ameryki Północnej i Japonii.
Sprzedaż jednostek uczestnictwa funduszu rozpoczęła się 5 listopada 2007 roku.

Fundusz składa się z sześciu subfunduszy o zróżnicowanej strategii inwestycyjnej.
- Subfundusz SEB Nordycki - Inwestuje w papiery wartościowe emitowane przez spółki regionu nordyckiego w skład którego wchodzą m. in.: Dania, Finlandia, Islandia, Norwegia, Szwecja. Fundusz dywersyfikuje ryzyko poprzez inwestowanie w różne sektory gospodarki.
- Subfundusz SEB Globalny - Inwestuje w papiery wartościowe emitowane przez spółki notowane na największych giełdach papierów wartościowych na świecie. Dominującym obszarem inwestycyjnym jest Ameryka Północna. Fundusz dywersyfikuje ryzyko poprzez inwestowanie w różne sektory gospodarki.
- Subfundusz SEB Japonii - Inwestuje w papiery wartościowe emitowane przez duże spółki japońskie zarówno z sektora finansowego, jak i z sektorów dóbr konsumpcyjnych.
- Subfundusz SEB Europejski - Inwestuje w papiery wartościowe emitowane przez spółki notowane na giełdach w krajach Unii Europejskiej oraz Europejskiego Stowarzyszenia Wolnego Handlu (Norwegia, Szwajcaria, Lichtenstein i Islandia). Fundusz dywersyfikuje ryzyko poprzez inwestowanie w różne sektory gospodarki.
- Subfundusz SEB Wschodnioeuropejski - Inwestuje w papiery wartościowe spółek, które mają swoją siedzibę w Europie Wschodniej (z pominięciem Federacji Rosyjskiej), w krajach bałtyckich oraz na Bałkanach. Dzięki szybkiemu rozwojowi i wzrostowi gospodarczemu, akcje spółek notowanych na Rynkach Wschodzących mogą osiągnąć bardzo dobre wyniki.
- Subfundusz SEB Małych Spółek Wschodnioeuropejskich - Inwestuje w papiery wartościowe emitowane przez spółki mające swoją siedzibę w Europie Wschodniej, Federacji Rosyjskiej, krajach bałtyckich oraz na Bałkanach. Fundusz dywersyfikuje ryzyko poprzez inwestowanie w różne sektory gospodarki.

Źródło : PRnews.pl

poniedziałek, 5 listopada 2007

Witaj w Polsce Starbucks

Już na początku przyszłego roku (styczeń/luty) wejdzie na nasz rynek znana na całym świecie sieć znakomitych kawiarnii Starbucks. Już na wstępie ma dość ambitne plany. Otóż chce w przeciągu kilku lat otworzyć 100 kawiarnii. Do tej pory działa w 42 krajach świata. Wprowadzać na nasz rynek będzie ją firma AMRest - operator Pizza Hut i KFC.

Moim zdaniem wejście Starbucksa na nasz rynek jest o rok/dwa za późne. W chwili obecnej działają już u nas takie sieci kawowe jak coffeeheaven, która znajduje się w bardzo atrakcyjnych lokalizacjach, oraz kawiarenki Tchibo czy Nescafe. Właśnie pod względem atrakcyjnych lokalizacji uważam, że lekko się Starbucks spóźnił. Ale miejmy nadzieję, że moc tej marki przewyższy niedogodności lokalizacyjne. Strzelam, że pierwsze kawiarnie Starbucksa będą w Warszawie ;)

Licencje na oferowanie j.u. TFI

Jak donosi dzisiejsza Gazeta Giełda Parkiet, firmy doradztwa finansowego, sprzedające jednostki udziałowe funduszy inwestycyjnych będą potrzebowały licencji brokerskiej.

Obecnie w Polsce działa 195 firm, oferujących jednostki funduszy inwestycyjnych, ale jedynie 23 z nich to licencjonowane biura czy domy maklerskie. Kilka dodatkowych to banki, które posiadają własne biura maklerskie i skupiają się tylko na przekazywaniu zleceń od klienta do swojego domu maklerskiego. Natomiast ogromna większość podmiotów, takich jak firmy doradztwa finansowego będą musiały uzyskać licencję brokerską, aby móc działać dalej.

Ciekawi mnie tylko co będzie z samymi doradcami, pracującymi w tych firmach. W większości państw, w tym także i w Polsce, są specjalne egzaminy oraz licencje na wykonywanie zawodu doradcy finansowego - tyle, że takim doradcom płaci klient. W naszym kraju jest trochę inaczej. Osoby mianujące się doradcami finansowymi to zwykle sprzedawcy produktów finansowych, dobierający pod potrzeby klienta, odpowiednią ofertę, za którą otrzymują prowizję od firmy, której ofertę polecają i podpisują umowę. Nie twierdzę, że jest to złe, ponieważ zwykle takie firmy doradcze mogą zaoferować lepsze warunki niż jakby klient poszedł sam do danej firmy, ale chodzi tu o samą nazwę stanowiska doradcy finansowego.

środa, 31 października 2007

Okienko kasowe zbankrutowało

Okienka kasowe bankrutem. Po w sumie niedługiej bytności na naszym rynku zbankrutowała firma "Okienko kasowe". Dla przypomnienia, były to punkty opłacania rachunków z niewygórowanymi prowizjami za transakcje. Punkty rozsiane w miastach w centrach osiedli. Cieszyły się one sporą popularnością. Sam u nich czasami opłacałem rachunki.

Wczoraj, tj. we wtorek 30 października, do sądu w Poznaniu wpłynął wniosek o upadłości tejże firmy. W te chwili otwartą pozostaje kwestia, czy środki finansowe wpłacone w ostatnich dniach trafiły na właściwe konta np. do elektrowni, operatora telekomunikacyjnego czy spółdzielni mieszkaniowej. To pytanie można zostawić bez odpowiedzi. Firma ta była zrzeszona w Izbie Gospodarczej Przedsiębiorstw Finansowych. W razie problemów, pieniądze miały wyjść z Funduszu Gwarancyjnego Izby czy też z ubezpieczenia, które spółka "Okienko kasowe" wykupiła i to na sumę 1,2 mln zł. Z tej puli klienci mogą uzyskać ew. odszkodowanie.

Na stronie www.okienko-kasowe.pl firma tłumaczy, że nie można winić agentów czy kasjerów. Ponadto na stronie znajdują się także formularze umożliwiające dochodzenie odszkodowań od firmy. Dodatkowo jest tam sugestia, aby opłacić rachunki ponownie w innym punkcie. I tutaj powstaje pytanie. Czy fundusz gwarancyjny opłacił te rachunki, czy nie i trzeba zrobić to jeszcze raz - niektórzy mogą zapytać - a skąd ja mam wziąć na to pieniądze? Otóż trzeba kombinować na własną rękę i próbować swoich sił w walce o odszkodowanie od firmy ubezpieczeniowej. Wszelkie informacje z tym związane oraz numer kontaktowy jest także podany na stronie "okienka kasowego".

No wszystko fajnie, ale jeżeli sam tydzień temu opłacałem tam rachunki, to czy zostały opłacone ten tydzień temu, czy ja też będę kilka stówek w plecy?